-O czym ?
-O tym co byłoby gdybyście do teraz byli zespołem?
-Szczerze to... nie. Ale dalej utrzymujemy kontakt to znaczy że nie jest tak źle
Powoli zbliżaliśmy się do restauracji w której było zaplanowane nasze spotkanie.
Byłem niesamowicie zestresowany ponieważ kiedyś traktowałem One Direction jako coś nieosiągalnego a dziś będę jadł z nimi lunch. Zayn wtulił się we mnie
-O co chodzi serce?
-Zrobiło się zimniej , nie zauważyłeś?
Faktycznie temperatura mogła zmaleć o kilka stopni ale moje ciało ze stresu było niesamowicie rozgrzane , martwiłem się tylko czy aby nie zaczerwieniłem się na twarzy. Kiedyś nawet specjalnie uczyłem się nie okazywać emocji aby przedwcześnie nie zejść na zawał podczas spotkania z nimi za kulisami ich koncertu do czego nigdy nie doszło , rozpadli się. Ale gdyby nie ten rozłąm teraz pewnie nie przytulałbym Zayna idąc na spotkanie z resztą. Po latach moje mistrzowskie umiejętności posiadania wyjebane na wszystko zmieniły się i teraz w sumie byłem jak otwarta księga.
-Stresujesz się? Powiedział wszechwiedzący Zayn
-Troszeczkę skarbie , mam nadzieję że nie narobię ci wstydu w Hibiscusie.
-Spokojnie raczej nie będzie aż tak źle
-Mam nadzieję
Zza zakrętu wyłoniła się restauracja i była niesamowita. Budynek z szarej cegły ozdobiony dużą ilością świateł i dodatkowo te gigantyczne okna były nieziemskie.
Weszliśmy do środka, podskoczyłem kiedy ten staruszek chciał mi zabrać płaszcz i o mało go nie uderzyłem ale na moje szczęście ogarnąłęm się i zobaczyłem że on tam pracuje.
-Panowie do którego stolika ?
-1d- powiedział szybko Zayn
-Jakże oryginalne misiek
-Staraliśmy się żeby nie przyciagało to uwagi
-W takim razie jesteście mistrzami ukrycia skoro nawet stolik mówi kim jesteście -uśmiechnąłęm się
-Zaprowadzę panów
-Nie trzeba -odparował Zayn - musimy przed spotkaniem udać się jeszcze do toalety
Pracownik w czarnym garniturze uprzejmie wskazał nam wejście do toalety.
Zdziwiłem się ale no cóż potem już było wiadomo o co chodzi, gdy wszedliśmy do środka Zayn szarpnął mną i wepchnął do kabiny po czym zaczął mnie całować. Po chwili przestał
-Nie chce żebyś się stresował
-I dlatego zrobimy to w łazience jednej z najlepszych restauracji w Londynie ?
-Nie przesadzajmy ten całus był obietnicą tego co będzie później
-Mam nadzieję że z tej obietnicy się wywiążesz - Pocałowałem go gryząc w wargę po czym wyszedłem a za mną Zayn z krwawiącą wargą. Pewien gentelmen dziwnie się na nas patrząc skończył co miał i więcej go nie widziałem.
Powoli szukaliśmy stolika i dalej w tłumie bliko okna znalazłem blond czuprynę mistrzowsko chowającą się za menu.
-Widzę Nialla -powiedziałem Zaynowi wycierającemu sobie usta
-No tak dyskretni są jak nikt
-Chodźmy więc do pana Bonda
Podeszliśmy najpierw Zayn a potem ja podając rękę każdemu z obecnych a było ich raczej mało , tylko Liam i pan Bond nikogo więcej.
Usiedliśmy i Zayn zrozumiawszy sytuację zapytał
- Gdzie pozostała dwójka ?
- Harry pisał że się spóźnią
-Jakże by inaczej
Rozmowa toczyła się swobodnie powoli poznawałem chłopców i po 2 godzinach śmialiśmy się razem ze starych , bardzo starych żartów.
Po pewnym czasie restauacja zaczęła pustoszeć i po kilku SMS-ach dowiedzieliśmy się że Louis i Harry nie dadzą rady wpaść z niewiadomych mi powodów.
Po dokończeniu posiłku każdy pojechał w swoją stronę uprzednio wymieniwszy się numerami w razie potrzeby kontaktu natomiast my z Zaynem wróciliśmy do moejgo domku gdzie obietnica została przez mojego ukochanego spełniona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz